Nieruchomości Białystok, Dobry agent nie jest zły

Agent – to brzmi dumnie. Czy słusznie? Postanowiłem sprawdzić na własnej skórze. A właściwie przez skórę, bo choć sam nie stałem się agentem w ramach eksperymentu, to poddałem się wpływowi i pomocy jednego z takowych.

Szukałem kupca na swoje mieszkanie w Białymstoku. Przepisała je na mnie moja serdeczna babka, po której śmierci wynajmowałem lokum, bo sam wyjechałem z kraju „za chlebem”. Kiedy rok temu z powrotem zjechałem do Polski, wraz z narzeczoną zdecydowaliśmy, że zbudujemy dom w Białymstoku, a właściwie nieopodal. Każdy grosz był ważny, dlatego sprzedaż starej kawalerki okazała się koniecznością. Niestety, w natłoku spraw (budowa, przygotowania do ślubu, nowa praca) nie mieliśmy czasu na monitorowanie sprzedaży. I tu z pomocą przyszły agencje nieruchomosci Bialystok. W samą porę.

Co było dalej? Spotkałem się z pośrednikiem, podpisałem umowę, dałem mu klucze i powiedziałem – pozbaw mnie tego mieszkania w Białymstoku, za dobrą kasę i jak najszybciej. Roześmiał się zawadiacko – „da się zrobić, od tego są agenci”. Choć mieliśmy z tej wymiany zdań spory ubaw, wiedziałem, że trafiłem na poważnego człowieka, który wie, co robi.

Przyznam, że biuro nieruchomości uratowało mi skórę. Nie dość, że sprzedało kawalerkę w naprawdę dobrej cenie, to jeszcze znalazło mi działkę pod budowę nowego domu. Narzeczona była zachwycona szybkim obrotem spraw. I, jakby tego było mało, nadal twierdzi, że to ja jestem jej najlepszym agentem. Dacie wiarę?

Tags: , , ,

Comments are closed.